
Stara kamienica mieszkalna, na parterze której znajdował się sklep rzeźniczy. Przed wybuchem I wojny światowej jego właścicielami byli Rudolf i Marie Metzner. Ich synem był urodzony w dniu 24 lutego w Bytomiu Gerhard Metzner, który marzył o karierze teatralnej. Na przeszkodzie stanęła jednak II wojna światowa. Film i teatr był mocnym elementem nazistowskiej propagandy. W 1941 r. w Opawie odbyła się premiera jego pierwszej sztuki komediowej pt. „Titus macht Karriere”. Nie odbiła się ona większym echem w Niemczech. Dzięki wstawiennictwu znajomych Gerhard został zaangażowany jako osoba oceniająca scenariusze w słynnej kuźni goebelsowskiej propagandy, czyli w wytwórni filmowej UFA w Babelsbergu pod Poczdamem. Jego małżonką była Isebil Sturm. Gdy wojna się zakończyła, obydwoje znaleźli się w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec. Melchior próbował uruchomić tam własny teatr. Na deskach sceny tego teatru wystawił wiele swoich sztuk. Zmarł w Monachium w dniu 27 listopada 1969 r.
W tej samej kamienicy znajdowała się siedziba redakcji bardzo poczytnej gazety „Katolik”, dopóki nie wybudowano nowego gmachu przy obecnej Alei Legionów (obecnie Szpital Zakaźny. Dlatego znajdowały się tu również mieszkania służbowe, w których mieszkały osoby związane z „Katolikiem”. Jednym z nich był pochodzący z Wielkopolski Adam Napieralski (1861-1928), który doprowadził o znacznego wzrostu popularności „Katolika”. Inna mieszkająca w tym budynku osobą była Ludwika Radziejowska, właścicielka „Katolika”.
Ludwika Radziejewska urodziła się w dniu 15 sierpnia 1843 r. w Wilczynie. Jej rodzicami byli Piotr i Matylda, z domu Kurz. W 1881 r. jej brat, czyli ksiądz Stanisław Radziejowski, kupił od Karola Miarki gazetę „Katolik”, której wydawnictwo znajdowało się w Bytomiu. Jednakże on sam miał problemy prawne związane z własnością tej gazety, więc przelał swoje prawo własności na siostrę. Tak Ludwika znalazła się w Bytomiu. Okazało się, że miała prawdziwy talent do prowadzenia tego typu przedsiębiorstwa, gdyż pod jej zarządem „Katolik” znacznie się rozwinął, zdobył sobie wielu nowych czytelników i właściwie stał się dobrze rozwijającą się firmą. Drukarni znajdowała się ul. Powstańców Warszawskich, a księgarnia przy ul. Piekarskiej, dokładnie naprzeciw kościoła św. Trójcy. W owej księgarni sprzedawano produkowane przez firmę kalendarze, poradniki, książki religijne oraz śpiewniki, bardzo cenione przez użytkowników. Dokładnie tak samo, jak późniejszy Zakład Sztuki Kościelnej Schaefferów w Piekarach. Jednakże w owej księgarni można było również kupić podręczniki do nauki języka polskiego, a także bardzo popularne w tamtych czasach tzw. „powiastki dla ludu”, które dziełami sztuki literackiej bez wątpienia nie były, ale poczytnością cieszyły się ogromną. Firma Ludwiki doskonale radziła sobie na rynku, zbierając chętnych do publikacji ogłoszeń, a także zajmując się różnego typu usługami poligraficznymi.
W 1892 r. firma „Katolik” została przekształcona w spółkę akcyjną, a akcje zostały sprzedane, jednakże Ludwika zachowała pakiet kontrolny akcji wart niebagatelną kwotę 110 tys. marek. Nadal dobrze zarabiała na firmie. Znana była jednak z tego, że spora część owych dochodów przeznaczała na cele społeczne, propagujące polskość. Wspierała datkami polskie organizacje i kursy j. polskiego. Ułatwiała śląskich dzieciom możliwość uczenia się j. polskiego. W odróżnieniu od księdza Szafranka żyła w czasach, gdy brutalny pruski Kulturkampf już zelżał. Ludwika angażowała się politycznie, agitując na rzecz polskich działaczy. Była polską patriotką. W 1892 r. utworzyła tzw. Śląską Pomoc Naukową czyli rodzaj fundacji, której celem było ufundowanie stypendiów dla polskojęzycznych uczniów i studentów na Górnym Śląsku. Sama wpłaciła do tej fundacji 10 tys. marek. Śląskie dziewczęta wysyłała szkoły gospodarstwa domowego w Śremie, gdzie nauczano w j. polskim. W późniejszym okresie owa szkoła została przeniesiona do Orłowej na Śląsku Cieszyńskim. Była jedną z inicjatorek powstania Towarzystwa Kobiet Polskich, które w 1900 r. powstało na Rozbarku. Była niezwykłą kobietą. Zmarła w Bytomiu w dniu 15 października 1912 r., a jej pogrzeb stał się wielką manifestacją narodową. Na jej nagrobku znajdziemy napis „Przeszła przez świat czyniąc dobrze”.
W 1911 r. jej firma przeniosła swoją siedzibę do supernowoczesnego, nowo wzniesionego gmachu przy ówczesnej Kurfürstenstrasse, czyli obecnej Alei Legionów. W jej imieniu interesem zarządzał Adam Napieralski. Jednakże dla tego typu wydawnictwa nadeszły ciężkie czasy, gdyż polskość na Górnym Śląsku była coraz gorzej postrzegana, szczególnie w „brunatnych” czasach. W 1932 r. firma zbankrutowała, a w jej gmachu zainstalowało się Gimnazjum Polskie.
Jej bliską rodziną była urodzona w 1876 r. w Środzie Wielkopolskiej Maria Radziejewska, która w wieku 23 lat przeprowadziła się do Bytomia, do Ludwiki, która była jej ciotką. Pomagała w pracy w „Katoliku”, jak również w społecznej działalności swojej ciotki. Podobno źle się czuła na Górnym Śląsku. Co więcej, ciotka chciała ją wydać za mąż za redaktora naczelnego „Katolika”, ale Maria napotkała na swojej drodze słynnego polskiego pisarza Henryka Sienkiewicza. Pomiędzy nimi rozgorzało wielkie uczucie, które chyba ją przeraziło, bo nagle wyjechała najpierw do Francji, a potem do USA. Po jakimś czasie wróciła do Bytomia i ponownie szukała bliższego kontaktu z Sienkiewiczem, ale ten zdecydowanie odrzucił jej uczucie. Sfrustrowana wyjechała do Poznania, gdzie założyła salon mody „Cztery pory roku”. Cała ta historia skończyła się tragicznie, bo Maria nigdy nie wyszła za mąż, a swoje życie zakończyła samobójstwem.