
Inskrypcja na kamieniu mówi: „18+08/MATHIUS/SPIERA/TU JEST ZABIETI/DNIA 30/CZERW/CA ROKU”. Prawdopodobnie chodzi o pochodzącego z Rozbarku Mateusza Spyrę. Oryginał kamienia od 1947 r. znajduje się w zbiorach Muzeum Górnośląskiego. Na ul. Piekarskiej znajduje się jego kopia. Franz Gramer (1797-1865), bytomski kronikarz wspomina o tym wydarzeniu w swojej „Kronice miasta Bytomia na Górnym Śląsku”. Do wypadku doszło w dniu 30 czerwca 1808 r. Tego dnia Maciej Spyra, członek bogatej rodziny mieszczańskiej z Rozbarku, tego wieczoru dość mocno podchmielony, szedł chwiejnym krokiem przez przedmieścia ówczesnego Bytomia, a właściwie przez szczere pole. Głośno śpiewał pruskie piosenki wojskowe, czym prawdopodobnie ściągnął na siebie nieszczęście. Napotkał francuski patrol, który pozbawił go życia. Podejrzewa się, że mord miał cel rabunkowy. Inna wersja wydarzenia mówi, że podchmielony Maciej Spyra zginął pod kołami rozpędzonego wozu z zaprzęgiem końskim, który najprawdopodobniej uciekał z miejsca rabunku. Jak dokładnie było, pewnie już się nigdy nie dowiemy. Podobno mieszkańcy miasta określali ten kamień „trupim” czy „morderczym”. Legenda mówi, że czasami około północy przy tym kamieniu można zobaczyć małą, paskudą postać, która przykuca.
„Przy trupim, czy też morderczym kamieniu, wmurowanym w dom przy ulicy Piekarskiej 70, upamiętniającym zamordowanego w tym miejscu 30 czerwca 1808 roku Matthiasa Spierę, przesiaduje każdej nocy szary, przerażający człowieczek”.
Alfons Perlick